Zawsze mnie zastanawiało, skąd u naszych zachodnich sąsiadów tyle dowcipów o Polakach, rowerach i samochodach, a także, dlaczego w Stanach opowiadają te wszystkie Polish jokes, w których Polak to złodziej, sukinsyn i do tego idiota. Coś mi zaczęło błyskać w umyśle, kiedy poznałam źródłosłów czasownika zajumać. Otóż, swego czasu pociąg ze Słubic do Berlina odjeżdżał o 15.10 i wsiadali do niego wszyscy jadący na Zachód kraść, albo, łagodniej i eufemistyczniej, "na jumę".
Ech, kiedyś Polacy mieli skojarzenia...
Drugi raz coś mi błysnęło w umyśle, kiedy mnie i dziesięć innych osób próbował wydymać pan, organizujący w Polsce kurs nauczycielski Body Control. Wtedy to po raz pierwszy w życiu wykorzystałam fakt, że mój serdeczny przyjaciel jest radcą prawnym i użyłam go jako straszaka.
Działa bez pudła.
W środę straciłam wreszcie cierpliwość do pewnej polskiej organizacji, która organizuje kursy instruktorskie pilatesa, prowadzone przez panią, uwaga, cytuję "wyszkoloną i rekomendowaną przez Body Control Pilates". Kwestię tego, czy BCP ją rekomenduje, ustaliłam z panią menago BCP bodajże w połowie września. W życiu o niej nie słyszeli, ale podejrzewam, że wysłali jej uprzejmego maila z wyjaśnieniem, co jej grozi za używanie czyjegoś znaku firmowego. Pani ta, dotychczas na ogólnopolskich forach reklamująca swoje warsztaty jako "oparte o system Body Control Pilates", pośpiesznie owo zdanie usunęła. Ale przy kursach instruktorskich nadal stało jak byk.
Skonsultowawszy się online z przyjaciółką prawniczką, wystosowałam maila z prośbą, by to usunęli, jednocześnie pisząc czarno na białym, że BCP nie rekomenduje nauczycieli, tylko wydaje im certyfikaty. Dziś przyszła odpowiedź. W niej między innymi warte uwagi zdanie:
pojawiła się nieścisłość w opisie umieszczonym ponad 3 lata temu - Pani X szkoliła się kilkukrotnie w trybie indywidualnym w Body Control Pilates i nie ma takiego certyfikatu nauczycielskiego jak Pani, ale podaje zgodnie z prawdą gdzie się szkoliła. Do tego nie jest wymagane opłacenie składki członkowskiej i prawo ochrony znaków zastrzeżonych nie ma tu zastosowania.
Indywidualne szkolenia nauczycielskie w BCP? Pierwsze słyszę. Zakładam więc, że pani mogła być kilka razy na zajęciach u jakiegoś londyńskiego nauczyciela, który skończył kurs Body Control Pilates. Jak ja. Idąc tym tropem rozumowania uznać należy, że wszyscy, którzy choć raz byli u mnie na zajęciach indywidualnych, mogą zacząć uczyć nauczycieli pilatesa, twierdząc, że wyszkoliło i rekomenduje ich BCP.
Albo oni są studentami psychologii wg PPW CiPa*, albo ja nie rozumiem po polsku. Być może nie rozumiem. Być może napisanie "rekomendowana przez" nie oznacza wcale, że sugeruje się, iż BCP wie o tym, co ta pani robi, sprawdziło ją pod względem merytorycznym, ba, może nawet ona uczy u nich. Nie oznacza sprzedawania swojego towaru, wykorzystując czyjeś logo.
Przyjaciółka obiecała zajrzeć do stosownej ustawy po świętach. Ja już do niej zaglądałam i na moje niewprawne oko, to można jej użyć z wizgiem i przytupem, niczym pocisku balistycznego.
Swoją drogą zaczynam też rozumieć ten tekst Pidżamy Porno, której serdecznie nie znoszę: "Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja".
Żeby było jeszcze zabawniej, zadzwoniłam do klubu, w którym pani X prowadzi zajęcia, z pilatesa, a jakże. Bardzo obrażona recepcjonistka poinformowała mnie, że grafik to sobie mogę znaleźć na stronie, tam są terminy rozpisane i oznaczone gwiazdkami według stopnia trudności, a w ogóle to się trzeba zapisywać na następny miesiąc od 18 każdego miesiąca, i zajęcia z pilatesa są zazwyczaj prowadzone na dużej sali mieszczącej 50 osób, bo się cieszą bardzo dużym zainteresowaniem.
I tutaj mój stan ducha najlepiej odda pewna piękna anegdotka o owocach na wyjeździe integracyjnym. Każdy owoc miał się przedstawić rymowanką. Mandarynka rzekła, że piękna z niej dziewczynka, kiwi, że wszystkich zadziwi, po czym wstał kolejny owoc.
- A ja jestem marakuja - rzekł - i naprawdę nie wiem, co powiedzieć.
*Pierwsze Prawo Wszechrzeczy CiPa brzmi: Nie ma durniejszego stworzenia niż student, a zwłaszcza student psychologii.
*Pierwsze Prawo Wszechrzeczy CiPa brzmi: Nie ma durniejszego stworzenia niż student, a zwłaszcza student psychologii.
Mnie tam już nic chyba nie zdziwi. Ludzka bezczelność jest wszechobecna i tolerowana. Mój mąż kiedyś próbował zwrócić uwagę redakcji jednej z gazet, że ich dziennikarka dokonała plagiatu jego autorskiego tekstu . Myślisz, że ktoś się w pierś uderzył, że były przeprosiny albo sprostowanie? Gdzie tam! Artykuł do dzisiaj możesz poczytać w necie i pani redaktor pewnie go z dumą stażystom pokazuje. Takie życie. Trzeba byłoby do sądu iść. A człek odpuszcza, bo mu czasu szkoda. Ech!...Pozdrawiam ciepło,
OdpowiedzUsuń na zawszeDzięki! A ponieważ wspomniana tutaj przyjaciółka właśnie robi podyplomowe z prawa autorskiego, to zapytam ją przy okazji o plagiaty ;)
OdpowiedzUsuń na zawsze"Żyję w kraju" to Strachy na Lachy, nie Pidżama ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeJedno i drugie firmuje Grabarz, którego serdecznie nie znoszę.
OdpowiedzUsuń na zawsze