poniedziałek, 16 stycznia 2012

Mysz w bałaganie

Niestety, trzeba posprzątać. Bałagan źle działa na organizmy żywe.

W celu posprzątania trzeba, na przykład, zapakować walizkę i pojechać do Poznania, żeby sobie tam usiąść spokojnie i pomyśleć. W Warszawie, ze świadomością, że nie znalazłam lokalu, muszę go szukaćniezarabiamaaaaaaaaaaaaa dajcie mi piekarnik wsadzę do niego głowę jak Sylvia Plath, kurwa, piekarnik jest elektryczny, zawsze kłody pod nogi, no, myśli się źle łamane na bardzo źle. Zaliczam system shutdown od dobrych trzech tygodni w stylu Blue Screen of Death, bo płyta główna się zepsuła.

Makabra jakaś.

Aż się zaczęłam zastanawiać, czy ja taka miętka memeja jestem, że sobie nie radzę z tak prostymi, wydawałoby się, czynnościami, jak znalezienie sali na zajęcia. No przecież zazwyczaj zajmowało mi to dwa telefony.

W Poznaniu, który znam od dziecka i do tego mam kontakty w specyficznym, tanecznym środowisku, bo w nim swego czasu aktywnie uczestniczyłam. Paraliż umysłowy w Warszawie jest porównywalny z paraliżem umysłowym, który miałam w Dublinie tuż przez powrotem do domu, a to nie jest dobry znak. Po powrocie z Dublina przez rok walczyłam z ciężką depresją.

A wracając do memejowatości, to przecież ludzie sobie radzą, trzymają się, nie poddają, a ja co? A potem sobie przypomniałam, że potem tym ludziom kręgosłupy strzelają i trafiają do mnie na pilatesa. Wychodzi na to, że mój nieźle całkiem ustawiony organizm mówi: Nienienienienie. ODPOCZYNEK.

Co też niniejszym czynię.

3 comments:

  1. Well, mam nadzieję, że będzie lepiej. Odpoczynek bywa przydatny, zwłaszcza jeśli dzięki niemu będziesz mogła oczyścić umysł i spojrzeć na wszystko z innej/lepszej strony. Obawiam się jednak, że widok z wnętrza piekarnika bywa nieco ograniczony.

    Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Ania z oficjalnie walniętym kręgosłupem ściska Cię mocno i czeka aż sobie odpoczniesz. Życzy Ci słońca. :*

    OdpowiedzUsuń na zawsze